Love Hina

Rysunek: Ken Akamatsu
Scenariusz: Ken Akamatsu
Ilość tomów: 14
Gatunek: komedia, romans

Przeznaczenie chadza krętymi ścieżkami, a droga do obranego celu często bywa długa i wyboista. Czy warto mimo przeciwności losu nieustępliwie dążyć do wypełnienia obietnicy złożonej niegdyś w mglistej przeszłości? To pytanie nieustannie zdaje się zadawać sobie nasz bohater.

19-letni Keitaro Urashima nie ma szczęścia w życiu. Notoryczny pech, nieatrakcyjność, brak dziewczyny oraz dwukrotnie oblane egzaminy na studia – tak przedstawia się jego sytuacja. Czyż nie najprawdziwszy nieudacznik? Może nie tak do końca…
Keitaro nie zamierza rezygnować z dalszych prób dostania się na Tokio Daigaku (Todaj) – prestiżowy uniwersytet. Oczywiście jest ku temu specjalny powód – pragnienie odnalezienia utraconej miłości z dzieciństwa. Niestety, czas zatarł już w pamięci imię i obraz dziewczyny. Za to pozostała złożona jej obietnica, którą ma być spotkanie… właśnie w Todaj!
Tak więc jest motywacja do walki, tylko czy to wystarczy?
Nauka nie jest prostą rzeczą, a i Keitaro nie wydaje się mieć do niej talentu. I ta rodzina, która zamiast wesprzeć – niecierpliwi się brakiem powodzenia i doradza rezygnację. Czy na miejscu Urashimy nie mielibyście dość? No właśnie…

Keitaro dochodzi do wniosku, że pora coś zmienić i wyprowadza się z domu. Jego droga prowadzi do pensjonatu Hinata, prowadzonego przez babcię. Bohater ma nadzieję odnaleźć tam ciche schronienie, w którym mógłby dalej walczyć ze słabą wolą i próbować uzupełnić braki w wiedzy koniecznej, by dostać się na Todaj. Ale znowu ten pech…

Przybywszy na miejsce, strudzony podróżą Keitaro stwierdza, że w budynku brak obsługi, właścicielki także nie widać. Są za to gorące źródła, w których tak przyjemnie się zanurzyć i odetchnąć… Błogą kąpiel przerywa niespodziewanie wtargnięcie do rotenburo nagiej dziewczyny, która najwyraźniej nie za dobrze widzi bez okularów…
Wrzaski, krzyki, pogoń i szereg innych gaf – tak można skrócić dalsze wydarzenia. Z pozoru pusty pensjonat okazuje się być pełen dziewcząt, będącymi delikatnie mówiąc, niezbyt pozytywnie nastawionymi do Keitaro, który przez przypadek wychodzi na zboczeńca i podglądacza. Z ciężkiej już opresji (panie wcale nie żartują!) pechowca ratuje pojawienie się jego ciotki Haruki.

Jej wyjaśnienia naświetlają sytuację- babcia Hina wyjechała w podróż dookoła świata, a przed wyjazdem przemianowała pensjonat Hinata na stancję wyłącznie dla dziewcząt. Załamany Keitaro, w dodatku popadłszy w niełaskę lokatorek wydaje się być zmuszony do odejścia z przybytku. Jednak kolejne nieporozumienie przedłuża mu pobyt w Hinacie o kilka dni, w czasie których ma okazję poznać jego mieszkanki: intrygantkę i miłośniczkę sake Mitsune Konno (Kitsune), wrażliwą gimnazjalistkę Shinobu Maeharę, głośną cudzoziemkę Sue Kaollę, nie rozstającą się z mieczem Motoko Aoyamę oraz ową krótkowzroczną dziewczynę z rotenburo – Naru Narusegawę.
Jak świat światem, prawda się wydaje i tym razem Keitaro nie może już liczyć na pobłażliwość – mimo iż udział miał tutaj jego pech, rzeczywiście w pewien sposób okłamał dziewczyny, które nie chcą go na oczy oglądać. Czy to koniec? Bynajmniej.

Wszystkich zaskakuje nagły faks od babci, która postanowiła przekazać wnukowi pensjonat i uczynić go jego właścicielem! A więc Keitaro zostaje w Hinacie, tym razem już ze statusem gospodarza. Lokatorki niespecjalnie chcą się z tym pogodzić i nie będzie łatwo mu je ponownie do siebie przekonać…
Zbliżają się też egzaminy, a jak tu w takich warunkach się dokształcać?
Jakie będą ostatecznie relacje pechowca z mieszkankami Hinaty? I najważniejsze: czy uda się odnaleźć dziewczynkę z przeszłości?

„Love Hina” to prawdziwa komedia sytuacyjna, bazująca na schemacie „pechowy facet i tłum dziewcząt pod jednym dachem”. Keitaro ma zadziwiający talent do pakowania się w liczne gafy i narażania się nimi współlokatorkom. Dużo wpadek, tęgie lania i poplątana sieć układów damsko-męskich – wszystko ku uciesze nas, czytelników.

Kreska i styl Kena Akamatsu naprawdę warte uznania – miejsca są szczegółowo przedstawione i dopracowane, a potacie bardzo sugestywne i „pełne życia”. Mimo sporej ilości postaci pierwszoplanowych czytelnik nie ma problemów, by połapać się w fabule – profile charakterów są niepowtarzalne i zróżnicowane.
Nieudacznik Keitaro naprawdę budzi sympatię – pokazuje nam czym jest wola walki i że w życiu warto mieć cel, choćby był wyjątkowo nierealny. Los jest bardzo zmienny i nigdy nie jest powiedziane, że nie mamy szans. Nawet gdyby rzeczywistość usilnie dawała nam do zrozumienia coś odwrotnego…

Przykładowa okładka: