Great Teacher Onizuka

Rysunek: Toru Fujisawa
Scenariusz: Toru Fujisawa
Ilość tomów: 25
Gatunek: akcja, komedia, dramat

Żeby zrozumieć w pełni tematykę GTO trzeba by urodzić się Japończykiem, lub przynajmniej przyjść na świat w okolicach Japonii. Aby zrozumieć treść choć trochę, warto by zapoznać się z systemem szkolnictwa naszych wschodnich braci. Great Teacher Onizuka jest komedią, która potrafi nauczyć nas więcej niż wszyscy polscy wieszcze razem wzięci.

Robiąc recenzenckiej tradycji zadość przedstawię pokrótce, w sposób możliwie najmniej bolesny, zarys fabularny. Główną postacią jest tytułowy Onizuka – były szef gangu motocyklowego, student podrzędnego uniwersytetu, lat 22, kawaler. W skutek jednej z wielu przygód postanawia zostać nauczycielem w liceum, by cieszyć się względami nastolatek o kusych spódniczkach i nieskromniejszych charakterach. W ten sposób rozpoczyna się dwudziestopięciotomowa historia, która zawładnęła sercami i kieszeniami niezliczonej rzeszy fanów na całym świecie. Co cieszy najbardziej, mimo niesamowitego sukcesu komercyjnego niesie ze sobą przesłanie wielokrotnie ważniejsze dla współczesnych niż dzieła wspomnianych już poetów.

Znając główną dramatu personę wypadałoby poznać bohaterów drugoplanowych, gdyż według mnie Eikichi całkowicie pierwszy plan zdominował. Naczelnym przedstawicielem ciemnej strony mocy jest Hiroshi Uchiyamada, jeden z trzech przewodniczących szkoły Onizuki. Ten zatwardziały, archaiczny pedagog pełni rolę totalnego przeciwieństwa wyluzowanego i nowoczesnego belfra. W skład jego drużyny wchodzą między innymi niezaspokojony nauczyciel wychowania fizycznego, anglista-podglądacz, matematyk-psychopata i głównodowodząca ruchu tępienia wychowawców: Miyabi Aizawa. Stronę utlenionego motocyklisty hardo trzyma Azusa Fuyutsuki towarzysząca nam od drugiego tomu, wicedyrektorka-idealistka Ryoko Sakurai, przyjaciel z dzieciństwa Ryuji Danma, skorumpowany policjant Saejima Toshiyuki i większość uczniów, których Onizuka zdołał do siebie przekonać. Z ciekawszych postaci należy jeszcze wspomnieć o Urumi Kanzaki – mojej zdecydowanej faworytce – i Mayu, jednej z najbardziej demonicznych kreacji, jakie zdarzyło mi się do tej pory spotkać.

Mimo niewątpliwie komediowej konwencji GTO jest dziełem, które porusza wiele problemów. Najważniejszy to oczywiście system szkolnictwa, ale o nim później. Bardzo istotna sprawą jest próba odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest „powołanie”? W końcu Azusa od początku chciała zostać nauczycielką i kształciła się w tym kierunku, a Onizuka dowodził gangiem motocyklowym podstawiając na egzaminy swoich sobowtórów. Mimo to właśnie on jest pedagogiem skuteczniejszym i bliższym uczniom, co jest powodem fascynacji Fuyutsuki. Z powołaniem ma też problem Uchiyamada (Toru Fujisawa poświęcił temu cały 107 rozdział). Mówiąc o tym warto przyjrzeć się bliżej wspomnianemu już policjantowi, który bardziej pasowałby na mafiozę-awanturnika niż stróża prawa. Pośrednio łączy się z tym kolejny problem – odnalezienie swojego miejsca we współczesnej Japonii. Niejednokrotnie spotkamy ludzi, których życie przebiegło inaczej niż to sobie wymarzyli, nie są zadowoleni z obecnej sytuacji lub żyją jedynie zamierzchłą przeszłością. Żartobliwa otoczka nie powinna w takich wypadkach przysłonić nam treści, które są kwintesencją nowoczesnego moralitetu Fujisawy. Jednak problemem głównym, łączącym w pewien sposób wszystkie wątki jest kwestia zaufania. W Onizuce ufność pokładają uczniowie, przyjaciele i wicedyrektorka, przewodniczący U. wierzy w klasyczny system edukacji, anglista „Nice middle” ufa we własne siły, a Urumi Kanzaki w moc rozumu (wszak wszyscy jesteśmy tylko zbiorem białek). Oczywiście to tylko nieliczne przykłady, które jednak pomogą wam uzmysłowić sobie, jak bardzo (wbrew pozorom) złożoną fabułę posiada GTO.

Sposobów interpretacji mangi jest wiele, chciałbym przeto wspomnieć jeszcze o najważniejszym. Nie trzeba mieć umysłu Konfucjusza by stwierdzić, że dzieło Fujisawy to satyra na japoński system szkolnictwa. Niech was nie zmyli słowo na „s”, gdyż obraz szkoły prezentuje się nad wyraz pesymistycznie. Uczniowie nie pokładają zaufania w nauczycielach, czego dowodem jest cały mit odnośnie „byłej 2D”. Z drugiej strony pedagog potrafi być nieczuły na potrzeby i oczekiwania młodzieży, co może prowadzić do perwersyjnej dominacji (cudowna scena w tomie drugim, gdzie Onizuka prezentuje na przewodniczącym sławny chwyt z mostkiem). Przestarzały sposób edukacji skutecznie zniechęca uczniów, co ostatecznie prowadzi do tym większego uwielbienia dla Eikichiego – człowieka suma sumarum niewiele różniącego się od nich. Gdyby tego było mało, manga w niedwuznaczny sposób prezentuje nam „ciemną stronę mocy” grona pedagogicznego. Większość nauczycieli ma coś na sumieniu (podglądanie, ochota na uczennice, obsesja na punkcie nauczycielki czy wreszcie całkowity brak szacunku dla wychowanków). Toru Fujisawa nie poprzestaje jednak na pesymistycznym nakreśleniu sprawy i przekazuje nam remedium na wszelkie dolegliwości – tytułowego bohatera gotowego przezwyciężyć nawet największe przeciwności.

Długo zastanawiałem się, czy GTO to jeszcze tragedia czy już komedia? Po wielu nieprzespanych nocach doszedłem do wniosku, że szala zwycięstwa przechyla się jednak w stronę dowcipu. Mimo poważnej tematyki wszystko podane jest w lekkostrawnym, żartobliwym sosie, lekko przyprawionym masą absurdalnych sytuacji i dialogów. Wiele dołujących sytuacji obracanych jest w żart lub neutralizowanych przez zabójczo śmiesznego Onizukę. Bywają rozdziały wręcz powalające na ziemię („saga” opowieści z perspektywy Saejimy) ale są też takie, do których warto już nigdy nie wracać (faworyt w tej kategorii – rozdział 93, chyba jeden z najbardziej pesymistycznych).

Styl rysowania? Niezłe cieniowanie, mordercza, a nawet masakryczna mimika bohaterów i świetnie narysowane chmury.

Wydawcą mangi w Polsce jest Waneko, które bardzo cenię za dostarczenie nam takich pozycji jest Utena, Love Hina czy Sayuki. Kupując licencję na GTO tłumacze mieli twardy orzech do zgryzienia, który jednak bez problemu przerzuli w całości. Niebanalne dialogi i „dymki” w wielu miejscach najzwyczajniej powalają na ziemię. Razi jednak fakt, że ciągle zdarzają się „wpadki” (przykładowo tom 12, strona 44 – dwa błędy, gdzie jest Wally?).

Na koniec wspomnę tylko, że GTO to wieloplatformowy projekt. Prócz komiksu ukazało się anime (nastawione jednak bardziej na łatwy dydaktyzm niż komedię z przesłaniem), serial telewizyjny oraz film pełnometrażowy. Sama historia nie jest jednak stworzona ad hoc. Toru Fujisawa „dorastał” do niej podczas tworzenia dwóch wcześniejszych projektów: Shonan Junaigumi! i Bad Company. Polecam wszystkim fanom niebanalnego belfra i praworządnego stróża Saejimy.
Autor recenzji: Michu
Przykładowa okładka: