Brzoskwinia

Rysunek: Ueda Miwa
Scenariusz: Ueda Miwa
Ilość tomów: 17
Gatunek: romans, szkolne

Wszyscy mamy kompleksy. Krzywe zęby, niski wzrost, włosy nie takie, jakbyśmy chcieli – można bez końca wymieniać możliwe przyczyny do niezadowolenia z siebie; taka natura ludzka. Momo Adachi nie jest żadnym wyjątkiem…

Problemem spędzającym sen z powiek naszej bohaterki jest ciemna karnacja, cały rok sprawiająca wrażenie, jakby jej właścicielka była świeżo po solarium.
Już widzę rozbawioną minę polskiego czytelnika – czy opalenizna może być kompleksem? Okazuje się, że owszem, gdyż w takiej Japonii preferowana jest jaśniutka cera niczym u gejszy z Kioto. Z powodu odcienia skóry, Momo jest często oceniana przez środowisko jako \”łatwa\” dziewczyna, tzw. \”nic dobrego\”. Oczywiście całkiem niesłusznie i niesprawiedliwie… Filtry i blokery kupowane w ilościcach hurtowych i wcierane 24 h na dobę niewiele pomagają, bo czy i można wygrać z naturą?

Jak na bohaterkę mangi shojo przystało, Momo jest oczywiście skrycie zakochana. Obiektem uczuć jest Tyjigamori, kolega z tej samej klasy. Jednak żeby nie było za prosto, są okoliczności utrudniające sytuację. Cały dramat polega na tym, że ów młody człowiek podobno nie lubi opalonych dziewcząt… Fama ta powstrzymuje Momo od wyznania uczucia. Dziewczyna złożyła sobie obietnicę, że dopiero gdy uda jej się pozbyć znienawidzonego brązu, zawalczy o względy Tyji\’ego.

Nie wygląda to nazbyt prosto, prawda?
Prawdziwą zmorą (dosłownie i w przenośni ;)) okaże się być jednak pseudo-przyjaciółka, Sae Kashiwagi. Jak na wyjątkową intrygantkę i zawistnicę przystało, nie zawaha się przed niczym, byle tylko stanąć na drodze do szczęścia Adachi… Nasza bohaterka stanie wobec poważnych kłopotów, oplątana sprytnie siecią kłamstw i podstępów ze strony fałszywej Sae. Czy przetrzyma \”piekiełko\” i udowodni, jak mylącą rzeczą są pozory i wygląd? A wszystko w imię miłości…

Żeby nie było, że Los jest taki okrutny i uwziął się na Momo, pojawi się sojusznik pod maską pozornie niegodnego zaufania podrywacza Kairi Okayasu. Wtargnie on dość brutalnie w wir wydarzeń, zabierając Adachi jej pierwszy pocałunek…
Co wyniknie z tego pomieszania z poplątaniem, dla którego tłem jest typowe środowisko licealne, trzeba sprawdzić osobiście…

Dość banalnie brzmiąca fabuła może zniechęcić potencjalnego odbiorcę- jednak czy słusznie? Manga Uedy Miwy jest z pewnością dość melodramatyczną, zagmatwaną historią miłosną obfitującą w liczne wzloty i upadki (z uwydatnieniem tych drugich) głównej bohaterki. Docelową grupą odbiorców są tutaj przede wszystkim zapewne młode, romantyczne dziewczęta.
Mimo to moim zdaniem, jest w \”Brzoskwini\” to \”coś\”, co nie pozwala mi na sklasyfikowanie jej jako mangi tak do końca \”jednej z wielu\”.
Być może są to bardzo realnie przedstawione sytuacje życiowe i poruszane problemy nieobce wielu z nas? Postacie są skonstruowane w taki sposób, że właściwie każdej z nich odpowiednik można spotkać w prawdziwym życiu. Może jedynie za wyjątkiem Sae, gdyż mimo wszystko ciężko mi wyobrazić sobie taką kumulację zła w jednostce… (chociaż kto wie? Brr! ;).

Kreska Uedy Miwy może się tak i podobać, jak i odrzucać – nie każdy lubi rysowane w ten sposób wielkie, wyraziste oczy. Trudno jednak odmówić autorce wyjątkowo dobrej znajomości anatomii. Wszyscy tutaj mają sylwetki prawdziwie ludzkie- bez wydłużeń, uwydatnień i powiększeń wiadomych części ciała (zwłaszcza kobiecego), tak powszechnych w wielu mangach. I mnie się to osobiście bardzo podoba, realizm ten zaliczam na zdecydowany plus dla \”Brzoskwini\”.

Całość może nie powala na kolana, jednakże jak już wspomniałam, można odnaleźć kilka powodów, dla których warto się z tą mangą zapoznać. Wybór i tak należy do czytelnika. Nie trzeba ale można. A nuż znajdzie się coś dla siebie? Czasem dobrze jest po prostu odetchnąć, czytając historię rodem \”z życia wzięte\”…
Jednym z przesłań płynących z zaprezentowanej historii Momo jest: \”Nie oceniaj po pozorach\”. I takie podejście do \”Brzoskwini\” wydaje mi się w tym wypadku najsłuszniejsze.

Przykładowa okładka: